Za Jarugą nikt nie usłyszy Twojego krzyku…

Koty znowu wywiodły nas w pole.

Ale od początku…

Umówiłam się na spotkanie z kolejnym Konspiratorem. Spóźnił się dobre 20 minut. Przyjechał dosłownie w ostatniej chwili, gdy już miałam przekręcić kluczyk w stacyjce i odjechać. Pojechaliśmy za nim, pod owiany wielką tajemnicą adres, bynajmniej nie siedziby polskiej mafii. Chociaż kto tam wie.

Pierwsze wrażenie OK. Konspirator zaczął pleść swoją baśń. Wkrótce jednak przerwaliśmy jego kwiecisty pean na cześć domu, zadając kilka kluczowych pytań. No i wtedy zrobiło się niemiło. Konspirator sprawiał wrażenie lekko zakłopotanego, zbitego z tropu, natomiast właścicielkę najwidoczniej zdenerwowała nasza dociekliwość. Z początku nie chciała pokazać nam domu, potem łaskawie, z wielkim fochem oprowadziła nas po pomieszczeniach.

Kolejne rozczarowanie, kolejne niedomówienia w treści oferty i zaskakujące rozwiązania prawno-architektoniczne skutkujące stratą naszego wolnego czasu oraz paliwa.

Wniosek z tej wyprawy mamy jeden: Magicznej Rzeki Granicznej jednak przekraczać nie wolno – „Here be dragons.”

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s