Ależ wodzu, co wódz!

To nie jest tak, że mi się nic nie podoba.

Z kilkunastu obejrzanych do tej pory mieszkań i domów (Co nasuwa mi nieco melancholijną refleksję, że ostatnio egzystuję na płaszczyźnie praca-auto-spanie) podobały mi się:

– Dom 1 z rynku wtórnego w mieście X. Przez długi czas był nr 1 mojego partnera, przede wszystkim z uwagi na metraż nieruchomości i garażu, a także sporych rozmiarów ogród. Dom niestety kwalifikuje się do większego remontu. Mnie osobiście nieco zniechęciły (w głównej mierze z przyczyn finansowych): perspektywa podniesienia pierwszego piętra i położenia nowego dachu, ogromne wolne przestrzenie na parterze wraz z oknem balkonowym zajmującym prawie całą ścianę salonu – Moje myśli biegły od razu ku zimie, chłodzie ciągnącym od tych szklanych tafli i wysokim kosztom ogrzewania. Takie spaczenie osobiste. Głównym powodem, dla którego nie zdecydowaliśmy się jak dotąd na zakup tego właśnie domu, była cena oferowanej nieruchomości odpowiadająca mniej więcej kosztom zakupu domu od developera w stanie zamkniętym surowym.

– Dom 2 od developera w mieście Y. Przyznam szczerze, że od razu się w nim zakochałam i do tej pory odkochać nie mogę. Położony nieco na uboczu, w spokojnej, bardzo przyjaznej okolicy, blisko drogi gminnej (czytaj: Nie będzie problemu z odśnieżaniem w zimie!). Rozsądny dojazd do pracy. Z zewnątrz ładna bryła budynku, zabudowa łańcuchowa (osobne fundamenty, dachy i ściany), odpowiadający moim wymaganiom metraż domu i garażu. Zgodnie z opinią naszego nieocenionego „wsparcia technicznego” stan techniczny w porządku, drobne błędy/niedopatrzenia można jeszcze poprawić. Ja osobiście wprowadziłabym małą zmianę do projektu w postaci poszerzenia wejścia na strych w celu zainstalowania tam schodów, w miejsce składanej drabinki (Idiotyzm jakiś! Kompletnie niepraktyczne rozwiązanie). Minusem jest dość mały, jak to u developera bywa, ogródek. Zmieściłyby się w nim np. mini-tarasik, stoliczek z krzesłami, kilka krzewów czy drzewko. Taki standard.

– Mieszkanie z rynku wtórnego, położone w uroczej, cichej okolicy (przypominającej trochę tzw. dzielnicę generalską w Opolu, ale to informacja dla Opolan, i to znających miasto. Na podstawie rozmaitych doświadczeń międzyludzkich wiem, że takowa wiedza nie jest wcale oczywistą sprawą i gros ludzi o swoim mieście wie niewiele, ale nie o tym tu.) miasta Z. Stosunkowo niedaleko do pracy, czas i długość przejazdu w akceptowalnych granicach. Okolica zielona, spokojna. Z zewnątrz widać, że upływ czasu pozostawił ślady na nieruchomości oraz ogrodzie, ale, że tak się wyrażę, wszystko jest do ogarnięcia. Ogród podzielony umownie, wymagający pewnych nakładów pracy, jednocześnie posiadający jednak dużo uroku i o dość sensownych rozmiarach. Wnętrze, wiadomo, do remontu. Może nie kompletnego, bo np. piękne stare podłogi wolałabym ocalić i przywrócić im dawną świetność. Dużo przestrzeni do zagospodarowania, spodobały mi się rozmaite schowki, w których sprytnie można upchnąć nasze rzeczy, by zachować tzw. optyczny porządek. Do przemyślenia.

W przypadku wszystkich powyższych nieruchomości jest przejrzysty stan prawny oraz akceptowalne sposoby ogrzewania domów/mieszkań.

Co się tyczy pozostałych, obejrzanych do tej pory nieruchomości, mogłabym pominąć je milczeniem, ale mijałoby się to z celem i sensem prowadzenia bloga.

Ujmę to więc w ten sposób: Nie były optymalne.

„Optymalne”, nawiasem mówiąc, było ulubionym określeniem koleżanki z poprzedniej pracy, która aktualnie „buduje się”. Wszystko miało być u niej optymalne: wielkość działki, domu, okien, ogrzewanie etc. etc. Mam szczerą nadzieję, że budowa zakończy się sukcesem i dom będzie odpowiadał jej wymaganiom i marzeniom.

„Geniuszu, trzymaj ster. Entomologio, trzymaj się pokładu. Ja zaś będę trzymał się swoich zasad.” Optymalne ma być, i już.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s