Ufając memu oku i szkiełku

Wracaliśmy właśnie z wojaży przeróżnych, na luzie, spokojnie, bez stresu, odwiedzając po drodze rodzinę i znajomych, gdy zadzwonił telefon. Tak po prawdzie spodziewałam się tego telefonu dzień, dwa wcześniej, ale to w końcu Pośrednik.

Kontakty z nimi są czystym chaosem. Myślisz, że konkretnego dnia, o konkretnej godzinie jesteś umówiony na obejrzenie nieruchomości, gdy nagle w ostatniej chwili Pośrednik zmienia termin. Masz szczęście, jeśli zostaniesz poinformowany, że oferta jest już nieaktualna. Tak, owszem, są na świecie kompetentni pośrednicy, tylko czemu my często trafiamy na tych kompetentnych inaczej?

Ok. Tym razem za 2 godziny mamy być pod wskazanym adresem w celu obejrzenia mieszkania będącego połową domu, stanowiącego z kolei połowę domu-bliźniaka (brzmi skomplikowanie. Później się wyjaśni). Damy radę? No ba. Jeszcze zdążyliśmy szybko skoczyć do chain restaurant wszamać coś średnio zdrowego. Wiadomo, jak człowiek głodny, to zły. A w złych humorach nieruchomości oglądać nie sposób.

Lokalizacja świetna – Do pracy mogłabym jeździć rowerem (Może w końcu zaoszczędziłabym na kosztach paliwa, które ostatnio stanowią moje główne wydatki. A tymczasem w Sephorze widziałam taki świetny kosmetyk, który chciałabym sobie kupić…) Wnętrza nie bardzo mam się jak doczepić. Chyba nie potrzebuję wspominać o konieczności przeprowadzenia drobnego remontu w celu przystosowania mieszkania do moich wyobrażeń. To standard, dlatego chyba zacznę pomijać te kwestie milczeniem jako nie tyle nieistotne, co wynikające same przez się. Ale wielkość, rozkład pomieszczeń, ich funkcjonalność – super. Trochę zmartwiły nas znowu kwestie związane z umownością podziału ogródka, ale w przypadku mieszkań tego typu nie ma po prostu innej opcji. Trzeba to zaakceptować. Poza tym dach do remontu. Garaż też. Ogródek do ogarnięcia. Dom przydałoby się w przyszłości ocieplić. To wszystko jest do zrobienia.

Optymistycznie nastawieni do pomysłu, wracaliśmy w końcu do domu – dość okrężną trasą, odwiedzając kolejną część rodziny, gdy nagle zapaliła się w mojej głowie żarówka. Wielki pulsujący znak alarmowy. Cóż to moje ślepe oczy widziały tuż obok, w drugiej części nieruchomości? A piękną restaurację, organizującą imprezy firmowe, komunie oraz wesela.

Reklamy

2 thoughts on “Ufając memu oku i szkiełku

  1. no coz. nie ma nic lepszego, jak zaparkowane pod nosem samochody gosci weselnych pobliskiej knajpy. lub lekko zawiani biznesmeni przy furtce oblapiajacy swoje sekretarki lub inne kolezenstwo z firmy 😛 no popatrz na dobre strony/strone… mialabys blizej na wypadek gdybys chciala wyjsc za maz 😛

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s