Światełko w tunelu

W końcu coś się ruszyło.

Dzień nie zapowiadał niczego szczególnego. Kolejny chłodny, mglisty, deszczowy dzień, jeden z tych, kiedy jedynym moim marzeniem jest wrócić do domu i zagrzebać się z książką pod kocem. Albo po prostu wrócić do domu. Możliwość tę docenia się wtedy, gdy po pracy trzeba wsiąść w auto i ruszyć na kilkugodzinną wycieczkę po okolicy. Bez aparatu.

Bywają chwile, kiedy górę bierze zrezygnowanie, przygnębienie i rozczarowanie, wynikające z rozdźwięku pomiędzy kuszącym opisem w ofercie a rzeczywistością. Staram się jednak szybko to opanować, przypominając sobie, że nasze poszukiwania domu/mieszkania to tak naprawdę wspaniała, wielka przygoda. Możliwość poznania okolicy i wielu interesujących ludzi. Zobaczenia, jak mieszkają. W końcu kiedy trafi mi się znowu kolejna okazja, by tak po prostu połazić sobie po cudzych domach i bezczelnie się na wszystko pogapić? 😉

Pierwszy na liście dom był… był jak poprzednie. Z zabetonowanym w 70% mikro-ogrodem o umownym podziale między X właścicieli nieruchomości.

Do kolejnego nawet nie chciało mi się jechać. Zaczęło właśnie padać, żarówka w samochodzie mi padła, zmarzliśmy podczas grzebania w bebechach (Wymiana żarówki w aucie powinna być intuicyjna i tak łatwa, że jako kobieta powinnam poradzić sobie z tym bez problemu. Natomiast tu… Brak słów. Konstruktor tego modelu musiał być wyjątkowo złośliwym człowiekiem.) i generalnie byłam na „nie”.

Sprawdziłam trasę (przy okazji znajdując błąd w trasie proponowanej przez wujka Google, który podstępnie chciał mnie poprowadzić deptakiem), ruszyliśmy. Dojazd OK (w godzinach szczytu mniej OK), odległość do miejsca pracy akceptowalna. Okolica w zapadającym zmroku wywarła na mnie średnie wrażenie, ale gdy rozejrzałam się dokładniej, stwierdziłam, że ma pewien potencjał. Za parę lat będzie tu ładnie, kiedy nowi właściciele sąsiednich budynków ogarną swoje posesje. Budynek z zewnątrz do remontu (ocieplenie i inne związane z tym prace), składa się z dwóch mieszkań, z których każde ma własny podjazd, garaż i ogród. Osobny. Ogrodzony. Sensownych rozmiarów. Mieszkanie, które obejrzeliśmy, jest przestronne, o funkcjonalnym rozkładzie pomieszczeń. Istnieje możliwość zaadaptowania wyższego piętra i utworzenia mieszkania dwupoziomowego. Stan do odświeżenia, kuchnia i łazienka niestety do zrobienia od podstaw (to, co najdroższe…), okna po wymianie, dach w dobrym stanie. Razem z mieszkaniem mogłabym dostać część mebli.

Podsumowując: Podoba mi się. Będziemy myśleć nad tą ofertą bardzo intensywnie, sprawdzimy lokalizację pod paroma kątami i zasięgniemy opinii naszego wsparcia technicznego.

Jeszcze tylko w najbliższym czasie kula-szpiegula poleci obejrzeć pewną nieruchomość położoną niedaleko naszego aktualnego miejsca zamieszkania, która też zapowiada się ciekawie. Raport z oględzin niebawem.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s