Miało być dobrze, wyszło jak zawsze

W CV w części dotyczącej tzw. Informacji dodatkowych widnieje taki oto opis mnie: „Having a creative, analytical, practical and thorough approach to resolving issues, well organized, honest, reliable”.

Te właśnie cechy sprawiają, że jestem zmorą urzędów, a teraz również właścicieli nieruchomości i pośredników. Podczas gdy inna osoba już dawno kupiłaby nieruchomość (co prawda później płacząc do kamery, załóżmy TVN24, że nie wiedziała, iż jej dom stoi na terenie zalewowym, że powodzie, podtopienia, szkody górnicze, ferma norek czy wysypisko śmieci za rogiem), ja spędzam czas na prześwietlaniu lokalizacji pod wszystkimi możliwymi kątami.

Wgląd do KW dał mi pewne spojrzenie na sprawę, jednocześnie już te pierwsze formalne problemy pomogły mi zejść trochę na ziemię. Sprawiły, że czar oplatający dom i osoby jakby rozproszył się.

„Clary wyobraziła sobie, że bierze jedną z nasyconych terpentyną szmat Jocelyn i wyciera obraz, który miała przed oczami, zmywając czar jak starą farbę. I udało się. Spod fałszywej fasady zaczął prześwitywać prawdziwy, niczym światło przez ciemne szkło.”*

Wizerunek właściciela nieruchomości również zaczął się zmieniać, pojawiły się pierwsze rysy jak na pękającym powoli lustrze, spoza których zaczął prześwitywać inny obraz.

To wiadome, że właściciel nieruchomości (zwany dalej ze względów praktycznych WN) nigdy nie ujawni całej prawdy, bo w życiu nie sprzedałby nieruchomości. Zawsze będzie upiększać rzeczywistość, umniejszać błędy, niedociągnięcia przedstawiać w korzystnym świetle, tak by nabywca był przekonany, że wszystko da się zrobić, załatwić, ogarnąć, i to bez większych problemów. Spokojnie, będzie dobrze. A właściwie – Dlaczego chce Pan to remontować? Przecież to taki piękny budynek. Nie wymaga nakładów finansowych, wystarczy wejść i mieszkać!

Nasz WN właściwie nie kłamie. Nie, tego nie mogę o nim powiedzieć. WN żyje raczej w swojej własnej rzeczywistości. Jakby zatrzymał się w czasie i nie zauważył jego upływu. Dodając do tego przynależność do jednej z 4 znienawidzonych przeze mnie grup zawodowych (znienawidzonych bynajmniej nie bezpodstawnie), całość wygląda dość, ekhm, barwnie.

Jeszcze ciekawiej zrobiło się, gdy podczas któregoś ze spotkań WN w końcu rozgadał się. Nie powiem, że na to nie czekałam.

Wyszło od jakiegoś niewinnego stwierdzenia, a skończyło się na obgadaniu sąsiadów mieszkających poniżej, głównie pod kątem ich wątpliwego zdrowia psychicznego. Ooookey.

Jako że sama nie jestem do końca normalna (Nie zaprzeczajcie z grzeczności, nie kłopoczcie się. To był komplement pod moim własnym adresem.), lubię ludzi pozytywnie zakręconych. Całkowitych wariatów może niekoniecznie, dlatego zrobiło mi się odrobinę nieswojo.

Nic to, WT obejrzało sobie w międzyczasie stan techniczny nieruchomości, pokiwało głową, policzyło i zaczęliśmy wstępnie planować długość trwania, zakres i koszty remontu. Cieszyliśmy się najbardziej z możliwości zamieszkania w budynku, jednocześnie będąc w stanie przeprowadzać remont drugiego poziomu.

Ma to dla nas duże znaczenie, ponieważ od momentu podpisania umowy najmu mieszkania, które zajmujemy na chwilę obecną, nasze relacje z właścicielami uległy znacznemu pogorszeniu. Nasze zirytowanie postępowało stopniowo, gdy z powodu wygody właścicieli musieliśmy zbierać i zanosić im pocztę, gdyż mimo upływu kilku lat od ich przeprowadzki w dalszym ciągu nie zmienili adresu do korespondencji w urzędach itp. Następnie, po okresie grzewczym, wykwitła kwestia zwrotu nadpłaty opłaty za ogrzewanie, której nie dostaliśmy do dnia dzisiejszego, a właśnie zaczyna się kolejny okres grzewczy. Nie jest to zawrotna suma, ale jednak jest. Jako że właściciele należą do drugiej znienawidzonej przeze mnie grupy zawodowej, nie mam złudzeń, że oddadzą nam te pieniądze. Ich pazerność nie ma jednak granic. Mieszkamy tu dopiero niecały rok, a oni już chcą renegocjować warunki umowy. Już nawet założyłam się z kimś, o ile podniosą nam kwotę czynszu najmu.

Wracając do WN. Przedstawiony przez niego różowy obraz nieruchomości i ten mniej optymistyczny – sąsiadów – musiałam z czymś skonfrontować. Właściwie to z kimś – ze wspomnianymi sąsiadami właśnie.

Byli pozytywnie zaskoczeni, że chcieliśmy się z nimi spotkać i porozmawiać. Inni oglądający nie wpadli na ten pomysł.

Spotkanie było dla mnie… bardzo ważnym życiowym doświadczeniem. Z gatunku tych otwierających oczy. Pozwoliło zweryfikować pewne rzeczy oraz znacząco wpłynęło na naszą decyzję dotyczącą zakupu tej nieruchomości. Bo, jak się domyślacie, nic z tego nie będzie.

Przyczyną zmiany naszego punktu widzenia o równiutkie 180 stopni nie jest stan zdrowia psychicznego sąsiadów. W każdym bądź razie nie główną przyczyną. W moim odczuciu, jedna z osób wykazuje objawy poważnej nerwicy, którą potęguje (a może jest jednym z czynników wywołujących chorobę) sytuacja, która ma miejsce na tym skraweczku ziemi.

Powodem, dla którego NIE KUPIMY tej nieruchomości, jest POLACTWO.

Polactwo, które sprawia, że dwoje ludzi nie potrafi się ze sobą porozumieć i od kilku lat toczy wojnę. O wszystko. Spór zabrnął już tak daleko, że gdybyśmy stali się właścicielami nieruchomości, znaleźlibyśmy się w impasie, nie mogąc przeprowadzić ocieplenia budynku oraz wymiany wszystkich instalacji, co jest koniecznością z uwagi na rozmaite zawiłości w tym zakresie (Raczej nikt rozsądny nie chce dzielić z sąsiadem rachunków za prąd i wodę), a na co z kolei nie zgadzają się sąsiedzi. Mają swoje powody, poniekąd rozumiem ich irytację / gniew / zniechęcenie, ale jednocześnie poraża mnie ich upór i krótkowzroczność, brak umiejętności zobaczenia dalszego celu. W rezultacie będą dalej wegetować w swojej części, płacąc astronomiczne rachunki za prąd i wodę, użerając się listownie (bo już nie słownie) z sąsiadem z góry.

My tymczasem szukamy dalej.

***

* Cassandra Clare „Miasto Kości”

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s