Zasłony hańby dawno opadły

Od 5 dni nie miałam w ustach nic słodkiego. Przerzuciłam się na pyszne bagietki z masłem czosnkowym, które kupuję rano w piekarni niedaleko pracy. Zapewne nie są wcale mniej kaloryczne niż czekolada (w końcu to białe pieczywo), ale przynajmniej mam iluzję, że ćwiczę silną wolę. Yhy.

Przed chwilą prawie złamałam postanowienie trzymania się jeszcze przez jakiś czas z dala od słodyczy. Byłam blisko, ręka sama wyciągała się w kierunku półki ze słodyczami (W ogóle macie coś takiego w domu? Straszna rzecz. Samo założenie, że potrzebujesz przynajmniej półki na słodycze, prowadzi do chęci zapełnienia jej czymś wysokokalorycznym.), ale mentalnie ją pacnęłam. Nie ulegnę pokusie „emotional eating”.

Skąd w ogóle cały ten dzisiejszy stres? Po kolei.

Obejrzeliśmy kolejne domki z gatunku tych, na które napaliliśmy się w ostatnich dniach. Wszystkie w tej samej okolicy, w relatywnie dobrym stanie pomijając pewien dość spory defekt spowodowany lokalizacją właśnie. Nie jestem w stanie określić długoterminowych skutków problemu, muszę wypytać mądrzejsze głowy. Poza tym cud-miód-orzeszki, wielkość każdego domu i działki odpowiada naszym potrzebom, sprawa ogrzewania i ocieplenia domu rozwiązana, wystarczyłoby tylko trochę odświeżyć pomieszczenia, zrobić od podstaw kuchnię pod mój gust i potrzeby, a także zerwać panele ze ścian łazienek i okolic komina (bez komentarza…)

Jak zwykle pojawia się jeden szkopuł – w postaci pośredników i umów dotyczących pośrednictwa.

Jak pisałam uprzednio, jestem zmorą urzędów wszelakich. Papier podetknięty mi pod nos do podpisania czytam na spokojnie, taking my time, z uwagą, Nie mam w zwyczaju podpisywania bubli. Umowy dotyczące pośrednictwa bywają pełne bubli. Bubli w postaci klauzul abuzywnych. Do najczęstszych należy określenie wysokości wynagrodzenia dla biur nieruchomości w kwocie netto lub w formie dziwnego zapisu o wynagrodzeniu w wysokości x % + podatek VAT od ceny nieruchomości (Zapis w tej formie można dwojako interpretować). Generalnie rzecz ujmując, ma być napisane jak krowie na rowie, prosto, bez dwuznaczności, tak, by konsument od razu znał kwotę należnego pośrednikowi wynagrodzenia. Najlepiej od razu uzgodnić i wpisać prowizję kwotowo, brutto.

O wynagrodzeniu wypisałam się najsampierw, gdyż przeciętnego konsumenta z reguły więcej nie interesuje. A powinno. Trzeba zwrócić uwagę, czy umowa o pośrednictwo zawiera m.in. następujące informacje: wskazanie pośrednika odpowiedzialnego zawodowo za wykonanie umowy, numer licencji pośrednika w obrocie nieruchomościami, informację na temat ubezpieczenia OC pośrednika (!), oświadczenie o ochronie danych osobowych… I tu dochodzimy do interesujących zapisów nakładających na konsumenta (=osobę, która zawarła z biurem nieruchomości umowę o pośrednictwo) obowiązek zapłaty prowizji / kary umownej także w przypadku zawarcia umowy kupna-sprzedaży nieruchomości przez inne osoby, najczęściej spokrewnione, inne niż klient pośrednika.

To też bubel. Bubel bublowaty, który niestety często pojawia się w rejestrze klauzul niedozwolonych.

Dlaczego? Zgodnie z wykładnią, którą otrzymałam od UOKiK, nie jest się zobowiązanym do zapłaty prowizji, jeśli osoba trzecia (osoba bliska, pracownik itp.) zawrze umowę nabycia nieruchomości i nie można zostać obciążonym karą umowną, jeśli ta osoba zrobi to bez wiedzy pośrednika. Klient biura nieruchomości jest zobowiązany do zapłaty kary umownej wtedy, gdy sam zawrze umowę nabycia nieruchomości bez poinformowania o tym pośrednika.

Proste.

Spragnionych lektury odsyłam do:

– Ustawy z dnia 21 sierpnia 1997 r. o gospodarce nieruchomościami (Dz.U. 1997 nr 115 poz. 741),

– raportów z kontroli wzorców umownych stosowanych na rynku obrotu nieruchomościami, publikowanych przez UOKiK w internecie,

– szeregu ciekawych artykułów w internecie poruszających ten temat (np. poradnik na portalu DOMIPORTA.PL).

A skąd te nerwy dziś? Bo pseudo-profesjonalista podniósł mi ciśnienie tak, że przez kilka minut trzęsły mi się ręce. Miałam ochotę zakończyć połączenie, ponieważ rozmówca nie słyszał najwidoczniej o standardach obsługi klienta (na którym to kliencie mu ewidentnie nie zależało, sądząc po aroganckim tonie głosu) i uparcie odtwarzał swoje slogany jak zdartą płytę, nie słuchając moich argumentów. Ową emocjonującą rozmowę mogłabym podsumować w taki oto sposób: Podpisz umowę z klauzulami niedozwolonymi, bo w przeciwnym razie figa, nie pokażę Ci domu.

Umowę ostatecznie podpisałam, ponieważ był to jedyny sposób na zdobycie takiej perełki do mojej kolekcji umów-bubli. Muszę się zorientować, czy istnieje jakaś instancja, do której można zgłaszać nieuczciwych pośredników, którzy nie są zrzeszeni w żadnym Stowarzyszeniu Pośredników w Obrocie Nieruchomościami, a którzy bezczelnie wykorzystują fakt, iż większość klientów jest niezorientowanych w przepisach prawa i w ciemno podpisuje umowy.

Ale cóż, muszę uważać. Nie powinnam się denerwować – Botoks jest drogi.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s