Mam dziwne wrażenie, że moje życie stoi w miejscu. Co najwyżej posuwa się świńskim truchtem.

Zmęczonam. Ostatnio ciężko jest mi się zwlec z łóżka rano, szczególnie, gdy w nocy wybudzam się i leżę, czekając, aż zadzwoni budzik.

Ponadto wskutek niedawnej zmiany czasu po pracy szybko zapada zmrok, dlatego nasze podróże krajoznawcze odbywają się już po ciemku. Nie lubię jeździć autem w takich warunkach, oczy bolą. A bolą, ponieważ – i tu chciałabym serdecznie pozdrowić innych kierowców, którzy:

a) mają źle ustawione reflektory, wskutek czego jestem na wpół-oślepiona,

b) uparcie jeżdżą z włączonymi światłami drogowymi, nie zmieniając ich nawet wtedy, gdy pojazd jadący z naprzeciwka lub bezpośrednio przed nimi znajduje się w bliskiej odległości i owe światła, o dziwo, mogą być dla kierowców tych pojazdów mało komfortowe,

c) …albo przeciwmgłowymi, gdy wokół mgły generalnie doszukać się nie sposób lub jest bardzo nikła.

Pozdrawiam również ciepło pozostałych użytkowników drogi, w tym:

a) technologicznych pieszych,

b) starsze panie przekraczające jezdnię świńskim truchtem w niedozwolonym miejscu, ciągnąc za sobą ciężki wózek z zakupami,

c) pary w podeszłym wieku, w postaci dziadków przeprowadzających swe fizycznie niepełnosprawne żony w miejscach niedozwolonych,

d) nieoświetlonych rowerzystów,

e) nieoświetlone ciężarówki na autostradzie po zmroku,

f) ciężarówki tamujące ruch poprzez uparte trzymanie się lewego pasa autostrady lub drogi w mieście,

g) rozgadane, rozchichotane mamuśki, wykonujące na drodze zaskakujące manewry, podczas gdy na tylnym siedzeniu przewożą swoje skarbeńki,

h) oraz, last but not least, ludzi Renesansu, czyli kierowców pędzących autostradą z prędkością >130km, jednocześnie piszących SMSy.

Tymczasem w świecie nieruchomości…

Z ciekawszych rzeczy, obejrzeliśmy ostatnio dwie szeregówki z czasów PRLu, zlokalizowane, jak się okazało po przybyciu na miejsce, w kolejnej prestiżowej dzielnicy. Przy okazji dowiedziałam się również, że moja dzielnica jest już passé, na którą to wiadomość zareagowałam ze stosownym żalem i smutkiem.

Lokalizacja obu domów przypadła nam do gustu, po części, ponieważ miejsce ma jedną, standardową wadę, której skutki dla nas musimy określić dokładniej. Poza tym sympatyczna okolica, w pobliżu wszelkie udogodnienia codziennego życia (To brzmi jak fragment oferty, może nawet utkwił mi w pamięci?) Oba domy o typowej, jak na szeregówki, wielkości, w podobnym stanie. Z zewnątrz ocieplone, wielkość działki sensowna, garaż wewnątrz budynku, niestety położony poniżej drogi, więc pochyły zjazd do garażu w zimie może przysparzać sporo radości. Obie nieruchomości, jak chwalą się Pośrednicy, są do zamieszkania bez ponoszenia jakichkolwiek dodatkowych kosztów i… chyba wyjątkowo naiwna osoba uwierzyłaby w coś takiego. Instalacje wod-kan i elektryczna są podobno wymienione, ogrzewanie gazowe, jednak pozostawiono część starych kaloryferów. Kuchnia i łazienka w pierwszym przypadku do zrobienia od podstaw, w drugim ewentualnie. Podłogi i schody do odświeżenia, wszystkie pokoje do remontu. Przy tym ciekawe, co odkrylibyśmy po zerwaniu tych okropnie tandetnych paneli ściennych. Generalnie nie miałabym nic przeciwko tym domom, gdyby nie…

CENA. Mocno zawyżona. Nie wiem, na ile właściciele są „negocjowalni”, ale w obecnej opcji bardziej opłacalna jest budowa własnego, nowiutkiego, świeżutkiego domu.

UŻYTKOWANIE WIECZYSTE. Ha. Z tym jeszcze nie miałam do czynienia. Obaj WN posiadają jedynie prawa do wieczystego użytkowania nieruchomości gruntowych. Jestem właśnie w trakcie lektury dwóch ustaw, tj.:

– Ustawy z dnia 21 sierpnia 1997 r. o gospodarce nieruchomościami (Dz.U. 1997 nr 115 poz. 741),

– Ustawy z dnia 29 lipca 2005 r. o przekształceniu prawa użytkowania wieczystego w prawo własności nieruchomości (Dz.U. 2005 nr 175 poz. 1459)

i, przyznam szczerze, próbuję ogarnąć temat. Jeśli ktoś z Was ma wiedzę/doświadczenie w tym zakresie, bardzo proszę o podzielenie się nimi w komentarzach. Interesują mnie szczególnie kwestie:

– tzw. pierwszej opłaty  w wysokości 15%-25% ceny nieruchomości gruntowej za oddanie nieruchomości gruntowej w użytkowanie wieczyste. Moje wątpliwości są może idiotyczne i nieuzasadnione, ale nie rozumiem, czy opłata ta pobierana jest jednorazowo, podczas pierwszego nabycia nieruchomości gruntowej od Skarbu Państwa/województwa/powiatu/gminy itp., czy też obowiązek uiszczenia tej opłaty spoczywa na kolejnych użytkownikach wieczystych, podczas zawarcia następnych umów k-s nieruchomości wraz z nieruchomością gruntową. Nie wiem, nie pojmuję tego. A opłata bądź jej brak stanowi zasadniczą różnicę dla nas, ewentualnych przyszłych nabywców,

– kolejnych opłat rocznych, które w naszym przypadku wynosiłyby rocznie 1% ceny nieruchomości gruntowej,

– procedury i związanych z tym opłat dotyczących przekształcenia prawa użytkowania wieczystego w prawo własności.

Zatem czekam na feedback, a w międzyczasie spróbuję sama się czegoś dowiedzieć. Pośrednicy tymczasem kompletnie nie mogą zrozumieć, dlaczego w ogóle przejęłam się tą kwestią. No tak. Też nie rozumiem, dlaczego nie potrafię tak po prostu, beztrosko, kupić sobie domu.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s