Babuniu! Jakież Ty masz wielkie uszy!?

Wszystkiego dobrego w nowym roku!  Znalazłam czas, aby przysiąść tu na chwilę.

Tak w ogóle, nasze poszukiwania domu opierają się na pewnych założeniach dotyczących położenia nieruchomości. Za Rzekę Graniczną przeprawiać się absolutnie nie zamierzamy, bo tam złe i dziwne ludzie mieszkają. Południowych Krain też początkowo nie brałam pod uwagę, bynajmniej nie z powodu Bestii, lecz długaśnych korków. Nie lubię tłumów, ani w sklepach (ach te przedsylwestrowe szaleństwa wyprzedaży!), ani na drogach. Ale! Ostatnio obczaiłam pewien mega fajny skrót…

Ciemno już było, gdy wyruszyliśmy na wyprawę, niosąc smaczny placek i flaszkę wina. Dom, do którego zdążaliśmy, był usytuowany dokładnie po drugiej stronie lasu, o pół godziny drogi od wsi. Zwyczajowa droga wiedzie jednak na około, pośród pól i domów. I jako że często bywa zatłoczona furmankami, zrezygnowałam z wątpliwej przyjemności podróżowania nią i zboczyłam z drogi, na całkiem znośnie ubity trakt, wiodący prościutko przez las ku celu. MDP ujrzawszy ciemne gęstwiny zatrwożył się wielce. Zwątpiwszy w mój rozsądek spytał, czy aby na pewno chcę jechać właśnie tą drogą. Ale, odrzekłam, przecie ładna jest, prosta, równa, wyasfaltowana, do ruchu publicznego dopuszczona, wyjedziemy o tu, w tym miejscu. Mapy wprawdzie nie mamy, ale wcześniej sporządziłam naprędce odręczną, zatem na pewno się nie zgubimy. Tak też i było w istocie. Szybko dotarliśmy do celu, wilka w lesie nie napotkawszy.

Na miejscu domków jednak moc… Jak tu w labiryncie patchworku znaleźć ten właściwy?

Domy były właściwie dwa. Bardzo podobne do siebie, PRLowskie szeregówki. Spodobały mi się ostatnio, pomimo nano-mikro-ogródków, ze względu na stosunkowo niskie koszty utrzymania i odpowiednią wielkość domu. Przejdę jednak w końcu do konkretów.

Dom A:

Jak to skomentował MDP, nic, tylko do środka wrzucić granat. Dom jest bowiem do kompletnego remontu. Szyćko. Elewacja, okna (przy okazji można je machnąć), wymiana instalacji, założenie ogrzewania, ściany, kuchnia, łazienka… Roboty kupa, ale efekt mógłby być ciekawy. Ogród spory, niestety przez połowę wiedzie ścieżka do garażu. Jako że na chwilę obecną nie ma działającego ogrzewania, jeśli domek postoi pusty przez zimę, wiosnę przywitają piękne okazy grzyba na ścianach.

Dom B:

Wyjściowa cena znacznie wyższa, bo i standard lepszy. W tym przypadku do zrobienia pozostają m.in.: Elewacja plus okna, łazienka, kuchnię można by sobie na tym etapie darować. Jak w wielu ostatnio oglądanych domach (także i tym ww.), natykamy się na amatorów boazerii, jeleni na rykowisku i broni wszelakiej, zawieszonej gustownie (hm) nad kominkiem. Ciekawi mnie, co odkrylibyśmy po zerwaniu tej całej boazerii i kasetonów, bo na razie nie bardzo można ocenić stan murów. Poza tym dom ma dwie główne wady: Nano-mikro-ogród oraz pochyły wjazd do garażu, budzący moje obawy w zakresie zimowego utrzymania oraz sprawnego wjeżdżania i wyjeżdżania z garażu, bez samochodowych baletów. Taaak, wiem, marudzę. Jednak cały czas mam w pamięci koszt całego przedsięwzięcia – Więc czy warto przymknąć oko na wady, by później przez kilkanaście/dziesiąt lat się męczyć? Do rozważenia.

Cieszę się natomiast, że daliśmy szansę tej okolicy. Domy obejrzeliśmy wprawdzie nieco wcześniej, ale z powodu braku natchnienia nie wrzuciłam komentarza na bloga. W międzyczasie kilka razy odwiedziliśmy dzielnicę, zwracając uwagę na możliwości dojazdu do pracy. Pospacerowaliśmy między domkami, odprowadzani czasem ciekawskimi spojrzeniami mieszkańców. W najbliższych dniach kolejne turystyczne wyprawy, więc bądźcie czujni.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s