Weźmisz czarno kure…

Jak z pewnością zauważyliście na podstawie ilości ostatnich postów, okres świąteczno-noworoczny spędziliśmy bardzo pracowicie. Dodatkowo kilka dni temu obejrzeliśmy jeszcze dwa domiszcza. Niech no sięgnę pamięcią, cóż to były za domy… Przy tej ilości obejrzanych ofert i nieruchomości wszystko miesza mi się w głowie w jeden wielki kolaż.

Dom 1: Dom per se (a właściwie jego połowa) ładny, już nawet nie chce mi się pisać, że do remontu, ponieważ dom jest zawsze do remontu, nawet gdy opis „do zamieszkania” oraz zdjęcia wskazują inaczej. Problemem, który wyklucza ten dom z kręgu naszych zainteresowań, jest kompletny brak działki – Marny wąski (2m?) pasek przed domem został całkowicie wyłożony kostką. Przygnębiające.

Dom 2: Nie wiem, jak to się stało, ale jakoś z biegiem czasu najwidoczniej upodobaliśmy sobie PRLowskie szeregówki. Osobiście najchętniej zamieszkałabym w niedużym domku (ok. 100m) na działce ok. 500m. Marzenia piękne są, nieprawdaż? Jednak skoro takich bajecznych ofert nie ma, trzeba analizować te dostępne. I tak, gdybyśmy wcześniej nie obejrzeli tych dwóch PRLowskich szeregówek, które Czerwony Kapturek odwiedził w jednym z poprzednich postów, spodobałaby się nam ta nieruchomość. Odpada z powodu gorszego dojazdu do pracy, malutkiego ogródka oraz niekorzystnego stosunku cena: jakość.

Ceny nieruchomości w ogóle bywają kosmiczne… Właściciele mają często sentymentalny stosunek do domu, a prowizja pośredników uzależniona jest od ceny nieruchomości, więc w ich interesie raczej nie leży negocjowanie ustalonej ceny. Z reguły podczas przeglądania ofert korzystam z różnych filtrów, ale czasami resetuję je, by popatrzeć sobie, za jakież to wspaniałości żąda się 500-600 tys zł. I więcej. Mowa oczywiście o nieruchomościach z rynku wtórnego, przewidzianych (przynajmniej w moim odczuciu) do remontu. Dzięki takiemu okazjonalnemu zabiegowi przy wyszukiwaniu ofert funkcjonuję sobie radośnie bez kawy 😉

A tymczasem podzielę się z Wami kilkoma dostrzeżonymi ciekawostkami.

„Ogród jest zagospodarowany, obsadzony krzewami i drzewami ozdobnymi. Dodatkową atrakcję stanowią własne pyszne brzoskwinie, zerwane wprost z drzewa i zjedzone w ogrodzie pozostawiają wspaniałe wrażenie smakowe i estetyczne.” Poeta…!

„[miasto] [dzielnica] [ulica]. Do sprzedaży połowa stylowej villi z początku dwudziestego wieku o powierzchni XXXm2 z ogrodem” – W opisie oferty nieruchomość została zakwalifikowana jako dworek/pałac. … Może to żart z gatunku tych hermetycznych, który bawi tylko mnie, ponieważ akurat oglądałam jedną z tych stylowych villi w okolicy i… stylowe to one może i były, tuż po oddaniu ich do użytku. Teraz pozostał jedynie cień dawnej świetności, a i tak wyblakły wskutek zmian i przebudowy terenu, na którym zostały postawione.

„projekt całego domu wykonany zgodnie ze sztuką geomancji (Feng Shui)” …ależ proszę mi tu nie chichotać pod nosem! To poważna sprawa! W dzieciństwie w ramach cudownych terapii trzymałam złote kule, piłam magiczną wodę, wymieniałam się energią z drzewami i odwiedzałam bioenergoteraupetów, więc dom wykonany zgodnie z regułami Feng Shui byłby jedynie kolejnym etapem tego szaleństwa… 😉

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s