Chaos rodzi więcej chaosu

Zastanawiam się czasem, czy mój język polski jest tym samym językiem polskim, którym posługują się pośrednicy nieruchomości. A może chodzi po prostu o generalny brak umiejętności słuchania / czytania ze zrozumieniem u ludzi? 😀 Bo czymże wytłumaczyć fakt, że w odpowiedzi na zbiór wytycznych dotyczących naszego docelowego domu otrzymuję oferty domów, ba, domiszczów wręcz, o powierzchni 200m2 lub większej, z nano-mikro-działką lub kompletnym jej brakiem, położonych w dzielnicach, w których, jak zaznaczyłam, absolutnie mieszkać nie chcę z uwagi na specyfikę tych miejsc. (Tereny zalewowe, na przykład.)

Nie inaczej przedstawiała się ostatnia rozmowa telefoniczna z pewnym pośrednikiem. Najpierw jednak naszkicuję naszą historię znajomości. Pośrednik ów miał nam pokazać jeden dom… A właśnie! Gorączkowo szukam teraz odniesienia do tejże nieruchomości, ale czy ja w ogóle zamieściłam na blogu komentarz do niej? Tak. W poście z 11.01.2014, jakby co. A więc pośrednik miał nam zaprezentować pewien dom, jednak znaleźliśmy go wcześniej sami i po obejrzeniu go z zewnątrz oraz wstępnej ocenie lokalizacji zrezygnowaliśmy z oględzin wnętrza domu z udziałem pośrednika. Kontakt do pośrednika jednak pozostał, czasem dzwonimy lub mejlujemy do siebie. Kontakt z tą osobą jest o tyle wyjątkowy i wart odnotowania na blogu, że podczas gdy od wszystkich pozostałych pośredników otrzymuję w mailach linki do ofert albo same oferty ze zdjęciami w formacie PDF, ten pośrednik wysyła mi… plik WORD z krótkimi, enigmatycznymi wręcz ofertami w formie czysto-tekstowej. Następnie dzwoni do mnie tego samego lub następnego dnia z zapytaniem, czy coś zwróciło moją uwagę, a mi wstyd przyznać się, że najzwyczajniej w świecie nie mam ochoty, na podstawie 3-4 zwięzłych, lecz niewiele mówiących zdań, rozkminiać, cóż to za nieruchomość, a tym bardziej umawiać się od razu na termin oględzin. Wbrew pozorom szanuję czas mój, pośrednika i WN.

Odnośnie samej rozmowy telefonicznej… Moment. Właśnie zorientowałam się, że pomyliłam dwóch pośredników 🙂 Cóż za chaos. Ale taka właśnie była ta rozmowa. Więc prostując: Maile z nieprofesjonalnymi załącznikami – to Pośrednik 1. Pośrednik 2 – to rozmowa telefoniczna, której przebieg zaraz przytoczę. Do Pośrednika 2 zadzwoniłam w trakcie dnia, z zapytaniem o pewną nieruchomość. Dom całkiem spory, wielkość działki wydała mi się mała, dlatego miałam wątpliwości, czy w ogóle warto umawiać się na oględziny. Poprosiłam o sprawdzenie faktycznej wielkości ogródka, bo a nóż-widelec dom okazałby się na tyle „rozłożysty”, że do dyspozycji pozostałaby nam rabatka 2×10 m. Wieczorem zadzwonił telefon. W sprawie domu. Ale którego domu? W miejscu X. W miejscu X??? No tak. Ale że niby… Yyy… Ja nic nie pamiętam!!! Lekka konsternacja po drugiej stronie. Drobna wskazówka naprowadziła mnie na właściwą ofertę. Mój Boże, do czego to doszło, nie ogarniam już domów, w sprawie których dzwoniłam kilka godzin wcześniej 🙂 Na moje pytanie o ogród nie otrzymałam niestety jednoznacznej odpowiedzi. Dowiedziałam się za to, że nie ma garażu. Ja natomiast nie chcę domu bez garażu. Czy jest możliwość wybudowania? Ale wybrukowany pojazd, właściciel chce pilnie sprzedać nieruchomość i jest skłonny negocjować! Ale ja chcę garaż, garaż! Czy ktoś mnie słucha, do cholery? 😉 Jako że akurat myłam naczynia, gdy zadzwonił telefon, przełączyłam na tryb głośnomówiący i do rozmowy włączył się MDP. Ci, co go znają, wiedzą, że ciężko go przegadać 😉 (- eufemizm) Gdy zatem Pośrednik 2 wytoczył swoje najcięższe działo mówiąc, że lokalizacja jest ekskluzywna, w pobliżu jest luksusowe osiedle X, usłyszał, że to nie jest dobry argument, ba, dla nas to nawet argument za nie-wybraniem tej nieruchomości. Ponownie konsternacja po drugiej stronie.

Mówiłam, z nami nie ma lekko. Nie jesteśmy typowymi Polakami. Nie chcemy mieszkać niby w domu, ale niczym w mieszkaniu w bloku, z charakterystycznym niefunkcjonalnym ogrodem blokersów, w którym rośnie tylko trawa i ew. jakiś smętny świerczek. Jesteśmy zmorą pośredników nieruchomości. Nie wątpię, że gdy w końcu coś kupimy, w kilku agencjach otworzą szampana, ciesząc się, że się nas pozbyli. Przynajmniej na jakiś czas.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s