My compass works fine

Na wstępie zaznaczę (jakby ktoś miał później jakieś wątpliwości) że nieruchomość, o której mowa poniżej, oglądaliśmy PRZED wizytą u znajomych. U których, nawiasem mówiąc, nie wzięłam do ust nawet łyka alkoholu.

Dom przedstawiony w ofercie, poza specyficzną lokalizacją, nie wzbudzał większych zastrzeżeń. Zwyczajnie kolejny dom do remontu. A ja lubię domy do remontu. Irytują mnie pseudo-wyremontowane domy, na szybko, z gorszej jakości materiałów, by wirtualnie podnieść wartość sprzedawanej nieruchomości. Z położonymi na odwal panelami lub niby odremontowaną kuchnią czy łazienkami, do których najchętniej i tak wrzuciłabym granat i zrobiłabym wszystko od nowa. Szczęśliwym trafem, WN nie poddał tego domu jakiemuś przypadkowemu i tandetnemu makeover, jednak po przekroczeniu progu od razu poczułam, że coś jest nie tak. Było mi tak jakoś dziwnie. Poczułam się, jakbym znalazła się nagle na statku, jakby coś było nie tak z moimi zmysłami. Quick check. A nie, są, wszystkie na miejscu, w znakomitym stanie. Albo… ujmę to raczej: W stanie niezmiennym. To z domem było coś nie tak. Pośrednik tak jakby zapomniał uwzględnić w ofercie pewien nader istotny szczegół, mianowicie informację o sporym przechyle domu, skutkującym nierównością podłóg w każdym pomieszczeniu. Takie drobiazgi… „Ale, niech pani tylko spojrzy, brama do garażu otwierana na pilota!” Yhy…

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s