Narodzie pomóż przyrodzie

Najprawdopodobniej wskutek ataków DDoS na witrynę WordPress mam drobne opóźnienia w publikowaniu postów. Ostatniego posta udało mi się wrzucić na bloga dopiero po dłuższej walce, w międzyczasie nie spisałam „na gorąco” wrażeń z kolejnych obejrzanych domów, a ich wciąż przybywa, przybywa…!

Koncepcje zmieniają się jak w kalejdoskopie, mianownik pozostaje wspólny: Dogodna lokalizacja, na skutek czego odrzucamy dość sporo ładnych domów, często o niższych cenach, ale o uciążliwym dojeździe do pracy i cywilizacji.

Pozostając w temacie komunikacji, pozwolę sobie na małe szyderstwo. Za siedmioma górami, za siedmioma rzekami były sobie dwie elitarne dzielnice, w których postanowiła zamieszkać Elyta. Tereny powoli zaczęły porastać a to ekskluzywnymi domkami wolnostojącymi, apartamentowcami, a to ukochanymi szeregówkami na zamkniętych osiedlach. Droga do owego polskiego Dubaju była długa, kręta i wiecznie zatarasowana stojącymi w korkach samochodami maści wszelakiej. Elyta jednak kochała swoje oazy spokoju i bogactwa, położone na wzgórzu / nieopodal lasu / nad strumyczkiem (niepotrzebne skreślić). Pewnego dnia, nagle a podstępnie, okazało się, że przez Ziemię Obiecaną ma zostać wytyczona droga. Droga! Bezczelność! Któż ośmielił się zmącić spokój mieszkańców! Toż oni byli zainwestowali dużo piniążków, aby wygodnie mieszkać w tej okolicy! Developerzy zachwalali uroki okolicy, o drodze mowy nie było! Mieszkańcy zatrwożyli się wielce i oburzyli, krzycząc, że nikt ich o planach niecnych nie poinformował. Jedna mieszkanka posunęła się nawet do tego, by na pewnym forum spróbować podburzyć ekologów do podziałania w sprawie, żaląc się, jak to uwielbia obcować z naturą i w tym celu przeniosła się wraz z rodziną do tego regionu (paradoks), jak to pozwala żyć sarnom, dzikom, jeleniom, lisom, zającom i bażantom, które często biegają po ogródkach jej i sąsiadów (Wyobraźnia podsunęła mi złośliwie dosyć abstrakcyjno-komiczne obrazki stad zwierzyny przemierzającej susami te mikro-ogródki 3m x 3m) i jak to zaledwie KILKA DNI TEMU (!) dowiedziała się o inicjatywie budowy drogi wprost POD ICH DOMAMI (!) (Skoro „pod domami”, to nie ma problemu, nieprawdaż? 😉 Hałasu nie będzie słychać i samochodów widać również nie będzie). Doprawdy, jakież to wszystko tragiczne i dramatyczne zarazem.

Przez ten mój sarkazm wypalę zaraz dziurę w podłodze do sąsiadów. Pozwalam sobie na ten upust ironii, ponieważ istnieje coś takiego jak m.in.:

a) prospekt informacyjny (część indywidualna), który powinien stanowić integralny załącznik umowy developerskiej,

b) plan zagospodarowania przestrzennego,

c) równie ogólnodostępne ogłoszenia na portalu BIP,

których to dokumentów paniusia przy zawieraniu umowy kupna-sprzedaży najprawdopodobniej nie sprawdziła, a teraz próbuje zwerbować sprzymierzeńców, by walczyli o jej prywatny interes. Doprawdy przewrotne i dowcipne zarazem.

Ale jak mawia blogowa znajoma, nie należy nigdy drwić z bliźnich. Zanadto.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s