Po cichutku, pomalutku, na paluszkach

Po cichu, z bijącym mocno sercem skradam się po schodach, ostrożnie stawiając kroki od palców, by stukot obcasów nie rozlegał się echem po klatce schodowej. W ostatniej chwili wyjmuję z kieszeni klucze i zawsze, ale to zawsze przeklinam fakt, iż nie pamiętam, który z nich pasuje do właściwego zamka, na skutek czego proces otwierania drzwi trwa zdecydowanie za długo. Podczas całej tej operacji mój wzrok co chwilę pada na drzwi po lewej stronie, a uszy, niczym kocie, wyczulone na najmniejszy ruch, nasłuchują. Następnie zwinnym ruchem wślizguję się w szparę prowadzącą do błogich czeluści mojego mieszkania, do cichej przystani, i błyskawicznie zamykam za sobą drzwi. Gdy przekręcam mechanizm zamka, nareszcie oddycham z ulgą.

Zaburzenie lękowe spowodowane przez stres o dużej sile, powodujący kryzys psychiczny… bla bla bla… Występuje uporczywe przypominanie sobie lub „odżywanie” stresora w postaci zakłócających „przebłysków”, żywych wspomnień lub powracających snów, albo w postaci gorszego samopoczucia w sytuacji zetknięcia się z okolicznościami przypominającymi stresor lub związanymi z nim… bla bla bla… trudności z zasypianiem i podtrzymaniem snu, drażliwość lub wybuchy gniewu, trudność koncentracji, nadmierna czujność…

Właśnie zdiagnozowałam u siebie Posttraumatic stress disorder 😉

Sąsiadka się od-obraziła. Naturalnie, od-obrażanie zawsze przychodzi pijawkom z łatwością, gdy stwierdzają brak czegoś i odczuwają silną potrzebę uzyskania pomocy, mówiąc prościej, wyssania soków z ofiary.

A było tak: W zeszły poniedziałek nieco zaskoczona otworzyłam sąsiadce drzwi, z pewnym smutkiem odkładając na bok nadpoczęty właśnie kryminał. Zapowiadał się przytulny wieczór z książką i herbatą, w ulubionym fotelu, pod mięciutkim kocykiem, a tu masz babo sąsiadkę. Tym razem nie było internetów. Mąż sąsiadki następnego dnia rano miał wyznaczony egzamin na prawo jazdy, więc internety były niezbędne do nauki. Dzieci, bidulki, jak zwykle, miały tyyyle pracy… i nie mogły przyjechać pomóc rodzicom. Tak więc został zawołany MDP, który zirytowany krążył między pokojami, podczas gdy my siedziałyśmy w salonie, pijąc herbatę i wino, sąsiadka w koszuli nocnej, z nieogolonymi gołymi nogami – Widok, do którego zdążyłam się przyzwyczaić; widok, który, że tak to ujmę, jest „unforgettable”. Biedny Nat King Cole, gdyby wiedział, z czym będzie mi się kojarzyć jego piosenka…

MDP porozczulał się nad założeniem i skonfigurowaniem domowej sieci, ale postanowił nie zagłębiać się w sprawę za bardzo, bo za takie rzeczy płaci się fachowcom, i to nie mało. Po godzinie wymówiłam się koniecznością popracowania z domu („Teraz takie ciężkie czasy…”)  i wróciłam do siebie z nosem długim jak u Pinokia, albowiem sprzedaliśmy pijawce mocno podkoloryzowaną opowieść dotyczącą naszej przeprowadzki, że niby niedługo przenoszą mnie do oddziału w Niemczech, nie jestem w stanie podać namiarów na siebie i absolutnie nie będę za granicą odbierać polskiej komórki, ponieważ za rozmowy przychodzące w roamingu dużo się płaci. Liczę na to, że na górze rozgrzeszą mnie za te kłamstwa.

W Wielki Czwartek wieczorem (!) znowu rozległ się dzwonek do drzwi, ale tym razem stwierdziliśmy z MDP, że limit pomocy pijawce na najbliższy czas został wyczerpany, nie otwieramy, siedzimy cicho i udajemy, że nas nie ma, głusi jesteśmy, dzwonek nie działa, siedzimy w toalecie, cokolwiek.

W Wielki Piątek wypadła moja tura mycia klatki schodowej, więc umyłam ją pośpiesznie i poza tym starałam się nie wyściubiać nosa z domu. Nadeszły święta. Wielkanoc. Wielka Niedziela. Wracająca z kościoła (!!!) sąsiadka natknęła się na schodach na MDP i rzuciła do niego z jakąś prośbą. Ale jaki pech…! MDP zwiał jej tak szybko, że aż się za nim kurzyło.

A mi serce bije mocniej za każdym razem, gdy gmeram kluczem w zamku do drzwi mieszkania.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s