Keep calm and purge the unclean

Usiadłam w końcu przed komputerem i zastygłam, myśląc intensywnie (czasem mi się zdarza. Myśleć, rozumie się). Co takiego działo się w ciągu ostatnich dni? O czym miałam Wam napisać? Wszystko zlewa mi się niczym w kalejdoskopie.

Obecnie sytuacja wygląda następująco: W mieszkaniu, gdzie czasem odpoczywam, nie ma internetów. W domu internety są, ale tu bynajmniej nie odpoczywam 😀

Każdy dzień przynosi nam nowe niespodzianki. Niestety często mniej pozytywne. To, że poprzednia właścicielka była straszną fleją, już ustaliliśmy, i jest to teza niepodważalna. Dziś sapałam nad 4 szafkami w łazience. Są już zdecydowanie czystsze, ale razem z kurzem, brudem i Bóg wie, czym jeszcze, straciły nieco połysk. Po remoncie muszę je potraktować środkiem do pielęgnacji mebli.

W międzyczasie zyskałam też 500 PD oraz umiejętność drapania i malowania drewnianych parapetów, a także przygotowałam stertę śmieci do jutrzejszej wywózki, z ogromną nadzieją, że wszystko zostanie zabrane. Poprzedni właściciele nie zostawili nam worków do segregacji śmieci (Posortowałam śmieci w zwykłe worki, ale to chyba nikomu nie zrobi różnicy), za to bezczelnie zostawili nam swoje śmieci do wyrzucenia. Nie jestem specjalnie zdziwiona tym faktem.

Przy okazji odkryłam piwniczkę na ziemniaki (oczywiście zawaloną do niczego nie nadającymi się gratami), a pod drewnianymi regałami w piwnicy – weki z bodajże 15-letnimi ogórkami. Na najbliższą imprezę będą jak znalazł!

A skoro jesteśmy w temacie śmieci… Już zapowiedziałam MDP, że na urodziny nie chcę niczego poza sprzętem łuczniczym (Nowe strzały zawsze się przydadzą, szczególnie, że wczoraj złamałam jedną. Cel był perfidny, mały wilczek ustawiony tuż przy murze. No cóż, jakby człek dobrze celował, to by strzał nie łamał. Ot, smutna prawda.)

Do czego zmierzam: Przez 2 dni sortowałam i pakowałam rzeczy w starym domu rodziców. Musiałam opróżnić szafy przed przeprowadzką, ale spakowałam ledwo parę pudeł. Reszta gratów uroczo wala się na podłodze w salonie, o ile mama ich nie wyrzuciła (To nie jest wykluczone). Zanim przystąpiłam do porządkowania, myślałam, co tam, szybko mi pójdzie. Z każdą jednak chwilą stawałam się coraz bardziej przybita, przerażona i przygnębiona.

Wniosków nasuwa się kilka. Po pierwsze: Potrzebuję 3-4 solidne regały na książki i płyty CD/DVD; Po drugie: W najbliższym czasie moja noga nie postanie w księgarni. Wyjątek zrobię tylko dla Amazona, e-booki nie zajmują fizycznego miejsca i są eko (ha!). Zresztą i tak większość rzeczy czytam w oryginale, polskie tłumaczenia tylko mnie irytują (Jestem ekscentryczna, a co! Chociaż nie, bogacze są ekscentryczni, ja jestem zwyczajnym dziwakiem.); Po trzecie: NIE dla kurzołapów. Zdecydowanie i w ogóle. NIE dla zbieractwa. Czego to ja w trakcie sortowania nie znalazłam… Były materiały przygotowawcze do egzaminów wstępnych na studia (co miało miejsce, khem, dość dawno temu), materiały do nauki j. obcego z zamierzchłych czasów LO (Szczerze nie wiem, po co ja je jeszcze trzymałam), materiały do nauczania j. obcego („Bo a nuż się przydadzą kiedyś”), notatki i kserówki z czasów studiów (szok!), jakieś stare gazety, komiksy, farby, kolorowa kreda, masa kredek, dziwnych książek i płyt z muzyką, którymi ktoś mnie kiedyś uszczęśliwił, segregatorów z rozmaitych szkoleń… Mogłabym wymieniać w nieskończoność.

Koniec. Nie ma gromadzenia, nie ma myślenia, że może kiedyś coś się przyda, bo jak słusznie zauważyła koleżanka z pracy – Jeśli będę czegoś potrzebowała, to pójdę i sobie to kupię, zamiast tracić mnóstwo czasu na być może bezowocne poszukiwania.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s