Żółwie z Galapagos

Przez kilka dni nie było regularnych update’ów, ponieważ GW w dzikim szale niszczycielskim pozbył się nie tylko niepotrzebnych kabli antenowych, ale i innych przy okazji również. Niechcący. Przynajmniej czujnik ogrzewania już działa – Ważna sprawa, gdy za oknem wietrznie, pochmurno i pada, a ściany muszą wyschnąć.

Tymczasem w mieszkaniu internety już są. Ale późno już, ledwo trzymam się na nogach, a jest tyle rzeczy do opisania, że nie wiem, od czego zacząć.

W miniony czwartek razem z mamą MDP wybrałyśmy się do Praktikera na Wielkie Wybieranie Paneli. Po 3h truchtania po markecie w butkach na obcasie (Czemu ja ich wcześniej nie przebrałam?! Ach ta próżność.) miałam ogromną ochotę zdjąć obuwie i dreptać dalej boso.

Wbrew pozorom nie jest wcale tak łatwo wybrać panele. Czemu w ogóle panele? Bo na tym etapie nie stać nas na drewniane podłogi. Ot, tyle. Drewno to plan na przyszłość. Aktualnie po przeanalizowaniu stanu podłóg stwierdziliśmy, że nie ruszamy paneli i (niestety) kafelek na górze (Kafelki są w okropnym szaro-marmurkowym kolorze, ale za kilka lat się ich pozbędę) oraz kafelek na dole (mogą być). Do wymiany pozostały podłogi w przestrzennym salonie i pokoju gościnnym. Początkowe założenie było takie, że szukam jasnej podłogi w odcieniu dębu bielonego. Rzeczywistość trochę zrewidowała plany, ponieważ mimo sporej ilości wystawionych na paletach paneli, naszym potrzebom odpowiadały tylko te o grubości 8mm i klasie ścieralności AC4 (natężenie ruchu w salonie oceniam w przyszłości na duże ;)), bez fug, w których zbiera się brud, no i oczywiście w jakiejś sensownej cenie… Przekornie podobały mi się głównie te po 70 zł za 1m2, ale szczerze mówiąc, trochę szkoda mi pieniędzy. I tak to truchtałam radośnie między regałami, z deskami pod pachą, porównując jeden kolor z drugim oraz próbując znaleźć lepsze oświetlenie – Mam wrażenie, że oświetlenie w Praktikerze jest dość „kliniczne”. Gdy kupowałam farby, miły pan doradca malował mi próbki kolorów, ja wybiegałam z nimi na zewnątrz, gdzie można było ocenić właściwy odcień farby. Taki trik. A co do paneli, ostatecznie wybrałyśmy żółwie z Galapagos. Dąb Galapagos, znaczy się. Następnie zleciłam odbiór materiałów GW i do tej pory nie sprawdziłam w domu, jak panele wyglądają w naturalnym oświetleniu. Boję się 😉 Poczekam na efekt końcowy, pomalowane ściany z położoną podłogą, i wtedy będę piszczeć 😀 Oby z radości.

P.S. Przed chwilą na stronie Komfortu znalazłam cudne panele o nazwie Dąb Northland… Aaa! Nie. Nie patrzę już nigdzie.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s