Walki z brudem ciąg dalszy

Żółwie leżą już w pokoju gościnnym i wyglądają całkiem sympatycznie. Udało mi się trafić w ładny brązowy odcień brązowego (ha!) dębu, nie wpadający w żółć, czerwień ani szarość. Jestem usatysfakcjonowana.

Ostatnie kilka dni spędziłam, dziś już z pomocą mamy MDP, na pozbywaniu się tłuszczu, brudu, osadu tytoniowego, pleśni i innych rzeczy, o których chcę jak najszybciej zapomnieć, z kuchni i łazienek (w domu są dwie: mała łazienka z prysznicem i tzw. salon kąpielowy czy salle de bain, jak kto woli).

Gdy dokładniej przyjrzałam się dolnym szafkom kuchennym, okazało się, że również i one są w środku pochlapane tłuszczem i brudne jak kocmołuchy (Cały czas zastanawia mnie, w jaki sposób do tego doszło), w związku z czym także zostały odmalowane. Akrobacji było przy tym co niemiara, bo szafka narożna podstępna jest w swej głębokości, dodatkowo zapomniałam przywieźć z mieszkania lampę, na szczęście latarka w smartfonie zdała egzamin.

Lodówka przy pierwszym podejściu została umyta i zdezynfekowana (Niech żyje mój ukochany środek do dezynfekcji przeciwko grzybom i pleśniom!), a dziś przemyta dodatkowo kwaskiem cytrynowym, w celu pozbycia się specyficznego „zapaszku”.

Przy piekarniku prawie ryczałam z frustracji. Początkowo rozbawił nas fakt, że w małej szufladce pod piecem znaleźliśmy na samym, samiutkim jej końcu pięć zapomnianych przez Boga i ludzi noży. Zabawne było również pozbycie się napuchniętych od wilgoci dolnych listew zabudowy kuchennej, a wraz z nimi tumanów kurzu i brudu. Przy czyszczeniu piekarnika jednak poległam. Brązowa od tłuszczu szyba uniemożliwiała dostrzeżenie, co jest w środku, zaś kępki pleśni wywoływały u mnie odruchy wymiotne, razem z całym tym tłuszczem na ściankach piekarnika. Szczęśliwie z pomocą przyszedł Mentor, pożyczając mi środek do czyszczenia kominków, i brud jakoś ruszył. Szybę doczyścił już MDP, z przekąsem zwracając mi uwagę, że nie umiem poradzić sobie sama z tą czynnością. Ha. Dowcipny. Aktualnie piekarnik wygląda już jako-tako, przepalę go trochę przed pierwszym prawdziwym pieczeniem, ale przynajmniej nie będę obawiała się o moje jedzenie, czy aby nie porwie go jakaś nowa bytująca w piekarniku cywilizacja, która z pewnością wynalazła już koło.

Do przyczyny usterki zmywarki jeszcze nie dotarliśmy.

Przy okazji mogę potwierdzić historię usłyszaną od Mentora, że najlepiej jest wprowadzić się do domu, pomieszkać w nim trochę, a dopiero wtedy rozpocząć prace remontowe. Na tej podstawie stwierdzam, co następuje:

Kuchnia jest kompletnie niefunkcjonalna, szafki projektował jakiś kretyn, jest wybitnie mało przestrzeni do przechowywania, irytują mnie bardzo głębokie szafki narożne i… w najbliższym czasie zmieniam meble kuchenne razem z nieszczęsnym piekarnikiem i lodówką, która a) nie domyka się (Aktualnie stosuję patent „na gumkę”, wzorem Pani Flejtuch); b) w której brakuje 2 szuflad, a 4 są nadłamane (Fascynujące. Ta rodzinka to była jedna wielka chodząca destrukcja).

O łazienkach następnym razem.

Reklamy

One thought on “Walki z brudem ciąg dalszy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s