Ulepimy dziś bałwana

…ale chyba z błota.

Za oknem deszczowy i zimny maj, jak śpiewała Kora, za to w domu cieplutko przy włączonym ogrzewaniu (Jak dostanę faktury, nie będzie mi już tak wesoło ;)). No i też jak się człowiek nabiega po piętrach i namacha przy zamiataniu, odkurzaniu i myciu, to również na chłód nie narzeka.

Dziś „po lekku”, czyli tylko odkurzyłam i umyłam panele w pokoju, kilkoro drzwi też już błyszczy. Potrzebowałam trochę oddechu po wczorajszej łazienkowej zgrozie. O ile łazienka na górze (z której najwidoczniej rzadziej korzystano) poszła mi kilka dni temu dość sprawnie, o tyle ta mała klitka na dole zapewniła nam rozrywkę na całe wczorajsze popołudnie i wieczór. Nam, czyli mi i mamie MDP, która przybyła, gdy balansując na drabinie (chyba mam lęk wysokości) zmagałam się z syfem na kafelkach na jednej ze ścian. Brud walczył długo, opierał się moim wymyślnym technikom, ale w końcu, wspólnymi siłami, sprawiłyśmy, że łazienka lśni. Pozbyłam się sieci pajęczyn oplatających szafko-umywalkę i lustro, zmyłam ten wstrętny osad tytoniowo-tłuszczowo-nie-chcę-wiedzieć-jakiego-pochodzenia ze wszystkiego, a tymczasem mój dzielny pomocnik niczym w reklamie detergentów wyszorował ubikację z całego nagromadzonego latami brudu. Nie mamy złudzeń, rączki Pani Flejtuch z pewnością od dawna nie sięgnęły po szczotkę.

Podczas gdy wszelkiej maści szmatki i płyny kończą mi się w zastraszającym tempie, cieszę się, że z każdym dniem powoli posuwamy się do przodu i przygnębiające myśli zostają wyparte.

I tak zastanawiam się czasem, która z opcji byłaby najlepsza: Stosunkowo niewielki remont domu, remont całkowity maszkary czy budowa / kupno nowiutkiej nieruchomości.

Opcję nr 2 wybrali sąsiedzi. Za dość przystępną cenę zakupili dom w stanie do kompletnego remontu, po czym babrali się z nim przez… 4 lata, a rachunek całkowity sięgnął naszych wydatków na dom.

Z kolei w opcji nr 3 przeraża mnie użeranie się z fachowcami przez 1,5-2 lata (Owszem, można postawić dom szybciej i nie zostawiać go w spokoju przez zimę, by osiadł, tylko później nie należy dziwić się na widok np. pękających ścian).

Jadąc wczoraj rano do pracy słuchałam mojego ulubionego radia, Trójki, w której akurat trwała audycja na temat mantr, jakie sobie codziennie powtarzamy. W tym kontekście czyż nie uroczo brzmi wypowiadana zwykle przez budowlańców mantra „Oj, to się tak nie da”? Albo „Oj, to będzie drogo kosztowało”?

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s