The clever huntress always looks her best, you never know when big game might cross your path

Jak przyjemnie móc w końcu usiąść… Takie mnie przy okazji nachodzą refleksje, że mam jednak grupę fantastycznych przyjaciół i znajomych. W środę przybyła grupa wsparcia, która w pocie czoła dzielnie tachała ciężkie meble bądź pomagała mi pozbywać się podstępnie schowanych pająków 😉 a dziś kolejna grupa wsparcia wyciągnęła mnie z chwilowej przeprowadzkowej depresji i skutecznie objęła dowodzenie operacją pakowania gratów.

Tak, ciągle się przeprowadzamy i końca na razie nie widać. Jutro planujemy opróżnić z resztek rzeczy mieszkanie. W starym domu pozostawiliśmy jeszcze sporo rzeczy do przejrzenia, posortowania, wyrzucenia, oddania bądź przewiezienia.

Z kolei w nowym domu wszystko w kartonach lub w kawałkach. Rozczłonkowana meblościanka czeka na odnowienie i złożenie. W ciągu ostatnich kilku lat wypłowiała mi nieco od słońca (ustawienie jej od strony południowej i nie zaciąganie rolet zrobiły swoje), muszę ją poddać regeneracji. Mama wyczytała jakieś rewelacje o myciu mebli ciepłym piwem. Hm, spróbujemy. Ten treatment meblom zaszkodzić przecież bardziej nie może (choć piwa trochę szkoda). Dokupię ewentualnie jakąś lakierobejcę albo chalk paints, gałki dam stolarzowi do przemodelowania i będą super mebelki. Szaf zakupionych w IKEI ostatecznie jeszcze nie złożyliśmy, ponieważ czas dostawy „pomiędzy 16:00 a 20:00” dla podwykonawcy IKEI oznacza dostarczenie mebli po godzinie 21:00…

Dodatkowo wczoraj upolowałam piękny drewniany stół z 6 krzesłami do jadalni, dokładnie taki, o jakim myślałam, w ciemnobrązowym kolorze, z krzesłami obitymi bordową sztuczną skórą i tak oto rozpływam się nad nim w zachwytach. Tym bardziej, że była to niesamowita okazja: stół używany, w idealnym stanie, a cena śmiesznie niska. Lucky me!

Łowczyni upolowała jednak coś jeszcze.

Przy drodze, którą dawniej regularnie przemierzałam, zauważyła niepozorny, niezbyt rzucający się w oczy sklep meblowy. Co mi tam, stwierdziłam, zatrzymam się. Co prawda burza idzie, sobota, godzina 13:30, sprzedawca pewnie mnie zje, bo marzy o pójściu do domu, ale zajrzę na chwilę. Weszłam i… oczka mi rozbłysły na widok ładnego sosnowego kufra na odzież/pościel. Kufra, który, nawiasem mówiąc, stoi już w przedpokoju i czeka na zawartość 🙂

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s