Ależ ja jestem genialny, ha

Wyprowadziliśmy się w końcu z wynajmowanego mieszkania, wysprzątaliśmy je, a jutro oddajemy klucze właścicielom. Przy okazji: Jestem ciekawa, czy WN oddadzą nam kaucję w całości czy będą szukać dziury w całym. Biorąc pod uwagę ich dotychczasowe zachowanie, możemy spodziewać się wszystkiego. Hrabiostwo kazało doręczać sobie pocztę i obruszyło się bardzo, gdy MDP przestał marnować swoje przerwy lunchowe na bycie darmowym chłopcem na posyłki. Ponadto do dnia dzisiejszego nie rozliczyli się z nami z nadpłaty za ogrzewanie, a i przy rozliczeniu wody też coś chachmęcili, polactwo jedne. Jesteśmy doprawdy fascynującym narodem ludków z lubością kopiących dołki pod innymi, krętaczy i oszustów, co to „ukradną wszystko, co nie jest przybite na amen. A jeśli jest przybite tylko młotkiem, to i tak, jak amen w pacierzu, ukradną to na pewno.” (Swoją drogą, ciekawe, skąd Pratchett czerpał inspirację, hę?)

W smętne rozważania o narodzie wdawać się dalej nie będę, bom zaczytana w rozmaitych poradach, mniej lub bardziej konstruktywnych (i mniej lub bardziej zwariowanych również) na temat renowacji mebli. Czego to ludzie nie wymyślą… W kilku miejscach czytałam o owej wychwalanej metodzie potraktowania mebla (a konkretniej dębu) ciepłym piwem, wg niektórych dodatkowo zmieszanym z cukrem pudrem i pszczelim woskiem. Gdzieś po drodze zaczęłam się zastanawiać, jaki jest cel i efekt zastosowania ciepłego piwa na meblach. Piwa, które pozostawi charakterystyczny zapach. I jeszcze ten cukier, czy on czasem nie spowoduje, że mebel będzie się lepić? Nie umiem sobie tego wyobrazić…

Z kolei zdecydowanie jestem przeciwna oklejeniu mebli, co kojarzy mi się od razu z tandetnie odnowioną szafką na buty, którą pozostawili nam w spadku WN (o łaskawcy!)

Nie wiem również, czy chcę bawić się w chalk paints, czytałam o nich na polskich i zagranicznych stronach/blogach, opinie zróżnicowane, a ceny podobno wysokie, wyższe niż w UK (co mnie bynajmniej nie dziwi). Później przypadkiem natrafiłam na szwedzkich producentów wosków do mebli na bazie oleju lnianego, i to w dodatku wosków w różnych kolorach. Hm. Kupić to-to również nie jest łatwo, ale pomysł bardziej przypadł mi do gustu i spróbuję podjąć to wyzwanie.

A skoro już przy tym jesteśmy…

Uwaga, uwaga!

Założyłam się z MDP o obiad w pewnej wykwintnej restauracji (nagroda dla mnie) tudzież dofinansowanie hobby (nagroda dla niego) odnośnie kwestii powodzenia w odrestaurowaniu mebelków. Trzymajcie proszę za mnie kciuki 😀 Najeść to ja się w tej restauracji nie najem, ale zawsze chciałam wybrać się w to wyjątkowe miejsce. I w dodatku może będę miała okazję wygłosić z dziką satysfakcją to słynne zdanie: „Ha! Czyż nie mówiłam?!” 😉

Advertisements

2 thoughts on “Ależ ja jestem genialny, ha

  1. To w takim razie życzę owocnej renowacji 🙂

    A czy czasem wspomnianą restauracją nie jest aby Wodna Wieża ?:)

    Pozdrawiam ciepło

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s