W dzisiejszych czasach kobiety zajmują wszędzie odpowiedzialne stanowiska!

Tyle się dzieje, a ja chaotycznie próbuję nadrobić zaległości. Wczoraj podzieliłam posta na dwie części, ponieważ chciałam choć odrobinkę pogrupować tematycznie wpisy.

Podczas weekendu udało mi się zaliczyć, oprócz imprezy tematycznej, w której brałam udział (mimo strasznego upału i nawrotu alergii – ale było fantastycznie i zdecydowanie warto było w niej uczestniczyć, głównie ze względu na wspaniałych ludzi), dwa targi staroci, w mieście X i Y. Wyprawa zaowocowała kupnem filiżanki z mojej ulubionej serii – Rosenthal Sanssouci, śliczności moje, chciałabym mieć kiedyś całą zastawę, tymczasem na razie cieszę się z 2 filiżanek. Mogę być snobem, ale uważam, że kawa i herbata pite w filiżance z porcelany smakują zupełnie inaczej. Wyjątkowo. Porewolucyjna moda picia gorących napojów w szklankach, w wersji najokropieńszej: w szklankach z plastikowym koszyczkiem-uchwytem, jest dla mnie barbarzyństwem.

Oprócz ww. nieplanowanego zbytku 😉 nabyłam również uroczy przedwojenny okrągły stolik. Mebelek jest w dość podniszczonym stanie, z rozpędu mogę odrestaurować również i jego, a co mi tam. Renowacja mebli idzie mi ostatnimi czasy całkiem dobrze i sprawnie.

W międzyczasie meblościanka została pokryta drugą warstwą „odnawiacza”, a po kilku dniach – warstwą wosku do mebli w kolorze dębu, który ładnie przyciemnił mebel. Efekt możecie zobaczyć poniżej 🙂

WP_20140610_001

Kolor końcowy to właściwie dąb z lekką domieszką czereśni, niestety zdjęcia nie oddają stanu faktycznego, przeszkadzają również odbicia świetlne.

Jeśli chcecie wiedzieć, jak wykonać renowację mebli przy pomocy wosku, odpowiedź brzmi: „Szybko”.

Zdecydowanie szybko. Albowiem: Wosk jest generalnie mega wydajny i na bawełnianą szmatkę (lub gąbkę do naczyń) wystarczy nabrać ledwo odrobinę. Ja nakładam go punktowo na mebel i szybkimi ruchami rozcieram, żeby zachować jednolity kolor. Jeśli zostawi się to-to o jedną chwilę za długo, trzeba dłużej pocierać (a ręce bolą) i mogą pozostać przebarwienia.

Na chwilę obecną najprawdopodobniej poprzestanę na jednej warstwie wosku (po wyschnięciu, następnego dnia można nakładać kolejną), którą pokryłam mebel z zewnątrz. Środek potraktowałam tylko „odnawiaczem”, wnętrze i półki zostawię w oryginalnym kolorze jasnego dębu.

Na koniec wspomnę jeszcze, że na giełdzie moją uwagę zwróciły cudne mebelki w stylu ludwikowskim. Jedne, w bardziej przystępnej cenie, posiadały niestety ciemnozielone obicia (same w sobie piękne i eleganckie, ale nie pasujące do mojej wizji). Drugi zestaw był w kolorze, powiedzmy, jarzębiny (Mimo iż jestem kobietą, niektóre odcienie trudno mi zdefiniować ;)). Powzdychałam sobie, wzięłam namiary na sprzedawcę, ale po powrocie do domu MDP nieco ostudził mój zapał mówiąc, żebym nie robiła z domu willi Janukowycza 😀 Oj tam…

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s