Status report

Pani kotka była chora i nie leżała w łóżeczku. Pan doktór nie przyszedł, podreptać do niego trza było. Lecz mile obsłużył, porad udzielił wiele i przepisał kilka specyfików na gardziołko bolące. Specyfiki dobre i ulgę przyniosły, lecz na gardło najlepszą – nalewka z sosenki!

…którą hojnie uraczył mnie mój rodzic. I przyznam, że gardło jakby mniej boli. Autosugestia…? Ależ skąd! 😉

Tymczasem stali czytelnicy narzekają na brak regularnych update’ów bloga. Moi mili. W najbliższym czasie zapowiada mi się wyjazd służbowy, a zaraz po nim dwa wyjazdy wakacyjne, dlatego w ciągu najbliższego miesiąca nie oczekujcie update’ów związanych z remontem domu – Jeśli się pojawią, mogą być dość dramatyczne, gdyż związane z tym, co chłopaki nawyczyniały pod moją nieobecność 🙂 Pisać również mogę nieco rzadziej, i w dodatku o rzeczach przypadkowych i nie związanych z domem.

Z kolei z większych rzeczy do ogarnięcia w domu pozostały jeszcze: Pomalowanie piwnicy i postawienie jednej ścianki z karton-gipsu, wymiana toalety razem z kafelkami w salonie kąpielowym (tej, na której ktoś stanął i był ją zarwał…), ocena stanu daszku i ściany przy wejściu od ogrodu (Żle wykonane zadaszenie może skutkować zawilgoceniem ściany, ponieważ spływa po niej woda), odnowienie balustrady na tarasie i ogrodzenia, naprawienie dzwonka do drzwi wejściowych, wymiana bramy wjazdowej razem z instalacją sygnalizacji ostrzegawczej oraz wymiana lub upgrade bramy garażowej (-na chwilę obecną otwieranej manualnie i dość mozolnie, przyznam. Marzy mi się automatyczne otwieranie na pilota. Jednak po kilku nieskutecznych telefonach i e-mailach do firmy po sąsiedzku stwierdzam, że najwidoczniej dobrze im się wiedzie i zarobić nie chcą), drobne naprawy w kuchni oraz ogarnięcie ogrodu. Pod tym ostatnim pojęciem rozumiem wkroczenie w niektóre zakątki z miotaczem ognia.

Powyższe prace zostawiam płci brzydszej. Ja natomiast w dalszym ciągu doktoryzuję się ze stolarstwa. Renowacja meblościanki ukończona w 95%, aktualnie czekam na wyschnięcie wosku. Po powrocie z delegacji zetrę ewentualny nadmiar wosku i wypoleruję mebel flanelową szmatką. Następnie zajmę się szlifowaniem dwóch komód i stolika, to jednak dość odległe w czasie zadanie (sierpień?).

Z każdym krokiem jednak powoli posuwamy się do przodu 🙂 I te optymistyczne myśli zamierzam podkarmiać.

***

P.S. W czasie, gdy ja z obłędem w oczach szaleję z woskiem na drabinie lub bez, MDP zrobił mi zakątek ziołowy w ogrodzie 🙂 czym zasłużył sobie na oficjalne pochwały i w ogóle 😉

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s