A little bit of rant

Nie wiem, czy powinnam dziś pisać tego posta. Zebrało się trochę tematów do marudzenia, lecz dzisiaj możecie spodziewać się jedynie wylania żalów 😉

Może właśnie od nich zacznę.

Chyba nie mam już sił na organizowanie rozmaitych imprez rodzinnych i nie tylko. Miniony weekend upłynął nam na intensywnym sprzątaniu domu i ogrodu, przygotowywaniu jedzenia i salonu do imprezy rodzinnej. Goście jakiś czas temu rozeszli się do swoich domów, a my niedawno skończyliśmy pobieżne sprzątanie i zmywanie. W końcu mogę paść na pysk. Jutro do pracy. Nie chcę nawet myśleć o porannym wstawaniu. A jeszcze kilka dni i na horyzoncie kolejna impreza, tym razem dla znajomych. Aż chciałoby się ciężko westchnąć.

Wbrew pozorom, lubię spotykać się ze znajomymi, lubię, kiedy ludzie wpadają do nas z wizytą. Odkąd pamiętam, mój rodzinny dom był pełen gości. Jednak doświadczyliśmy ostatnio, że pojęcie gościnności zmienia się, a wraz z nim pewne zasady. Jedną z nich jest zdejmowanie obuwia podczas wizyt towarzyskich.

W internetach mądre ludzie mogą sobie pisać, co chcą, ale mnie osobiście mierzi zwyczaj pozostawania w obuwiu w czyimś domu, niezależnie od panujących na zewnątrz warunków pogodowych. Może jestem ze wsi (bynajmniej to nie wstyd), może bardziej przemawiają do mnie standardy japońskie i skandynawskie, ale tak już mam, że wchodząc do czyjegoś domu lub mieszkania ściągam obuwie. Odruchowo. Bo szanuję pracę gospodyni, jej wkład w przygotowanie imprezy czy podjęcie mnie jako gościa, i nie chcę dokładać jej dodatkowej pracy.

Czasem myślę sobie, że całkiem miło byłoby, gdyby taki odruch funkcjonował w obie strony. Mogłabym wówczas celebrować czas wolny od pracy, zamiast przez cały weekend latać z odkurzaczem i mopem, mogłabym swobodnie zdjąć obuwie i przejść się po moim własnym domu boso lub w skarpetkach, nie ryzykując stąpania po brudzie naniesionym z ulicy czy ogrodu. Mogłabym… robić wiele rzeczy.

A tymczasem uśmiecham się mechanicznie i nie zwracam uwagi, bo podobno nie wypada. Jakieś dziwne te czasy.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s