Panie coś pan

Poprzedni właściciele ostatecznie pokonali nas swoją bezczelnością.

Historia z meblami jest rozwojowa. Albo raczej: była, ponieważ przed chwilą podjęłam decyzję nie odpowiadania na dalsze próby kontaktu ze strony rodzinki z fantazją.

Wczoraj wieczorem po wielkich kombinacjach i zmianie moich prywatnych planów na najbliższe dni, wysłałam byłemu WN SMSa z informacją o możliwości odbioru mebli we wskazanych godzinach. Nie uzyskałam odpowiedzi, najmniejszego chociażby potwierdzenia, że otrzymał moją wiadomość i czy zamierza się zjawić. Mimo to wróciliśmy dziś wcześniej do domu, i czekając na odbiór mebli dziubaliśmy sobie to tu, to tam, wiercąc i przykręcając tu półeczkę, tam wieszaczek i tego typu sprawy.

Szalałam akurat w ogrodzie, wyrywając pomidory, które w przeciągu tygodnia dorwała jakaś zaraza, gdy usłyszałam wołanie zza płotu. Jakiś nieznajomy młody człowiek przyjechał w imieniu byłego WN odebrać… sam stół. MDP skoczyło ciśnienie i stołu nie oddał mówiąc, że albo gość zabiera wszystko, albo nic. W odpowiedzi mężczyzna zabrał się i odjechał.

No tak. Poprzedni właściciele wezmą sobie ładny drewniany stół, a ja dalej zostanę ze starymi gratami w garażu…? Drogie dzieci, teraz możecie pocałować misia w… nos.

W najbliższym czasie pstryknę zdjęcia i wystawiam graty na sprzedaż. Może chociaż uzbieram na dobre wino 😉

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s