Wicked

4 dni temu zamówiłam lampkę nocną. Postanowiłam dobrać ją pod kolor i wystrój pokoju gościnnego oraz (lub przede wszystkim) do wiszącej już w nim lampy w stylu Tiffany. Wcześniej rozesłałam zapytania do kilku producentów / sprzedawców tego typu lamp, ale albo nie otrzymałam wcale odpowiedzi zwrotnej, albo podane ceny były tak astronomiczne, że chwilowo zwątpiłam.

Wkrótce jednak odpowiedział mi pewien producent lamp witrażowych, o ten:

http://www.tiffanystyl-witraze.pl/

Po krótkiej wymianie maili dostałam informację, że zrobienie lampy odpowiadającej moim wyobrażeniom jest możliwe i… oto juź dzisiaj, przed chwilą otworzyłam starannie zapakowaną przesyłkę i właśnie cieszę oczy moją śliczną nową lampką 🙂

Ale zanim do tego doszło…

Po pracy wyruszyliśmy z parkingu w stronę autostrady, a docelowo w stronę restauracji, do której zaprosili nas znajomi na kolację (Knajpka swoją drogą fantastyczna, porcje nie do przejedzenia… nie licząc możliwości naszej radosnej grupki 😉 ) Ni stąd, ni zowąd MDP niewinnym głosem spytał, czy wieczorem zajedziemy do jego rodziców odebrać przesyłkę do mnie, dziś przyszła. Odparłam, czemu nie, i skupiłam się na prowadzeniu samochodu. Jednak gdzieś w podświadomości migała mi ostrzegawcza lampka, sygnalizująca, że coś jest tu bardzo nie tak. MDP, z troską pytający o moją lampę…? Czy on się dobrze czuje? Po jakichś 20 km krzyknęłam „Aha!” Tak żeś mnie podszedł, szczwany lisie… Kompletnie zapomniałam, że razem z przesyłką do mnie nadeszła przesyłka, na której MDP strasznie zależało! Podstępny…

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s