Tu-bez-pieczeni (bo każdy tytuł wpisu jest dobry)

Z okazji Dnia Bloga – krótka notka. Krótka, bom chora.

Ostatnie dni sierpnia były nieco chłodniejsze, ale zbagatelizowałam to, myśląc, przecież jeszcze za wcześnie na włożenie mojego „beretu francuskiego ruchu oporu”. Ha! Tu Cię mamy – powiedziały moje zatoki.

I tak w rezultacie przez ostatnie dni byłam zdolna jedynie do niezwykle krótkich i mało inteligentnych wypowiedzi, które składały się głównie z „Uhm”, „Yhy” i „Głowa mnie boli”, o czym zaświadczyć może A. na podstawie dość jednostronnych rozmów telefonicznych. Powoli dochodzę do siebie.

Innym razem opowiem o fascynującej wizycie w Magicznym Miejscu, które pokazała mi lektorka z francuskiego, a tymczasem nadmienię jedynie, że po długich namysłach zakupiłam 3 lampy do sypialni (jedną wiszącą i dwie nocne lampki) oraz, w przypływie nagłego kaprysu, owczą skórę. Coby mi było cieplutko w stopy.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s