She and him

Ha. Dziś po raz pierwszy zjadłam w końcu coś przypominającego konkretne jedzenie.

Nie chcę tu bynajmniej obrazić D. i K., do których wybraliśmy się wczoraj i już po przekroczeniu progu błagalnym głosem poprosiłam o coś do jedzenia. W gości przyjechaliśmy prawie prosto z pracy, a do tej pory moje wczorajsze menu składało się z: knäckebröd z masłem, jogurtu i tapioki na mleku. Po prostu szał.

Dziś G. nie pozwoliła mi zginąć z głodu. Najpierw dostałam puri z miodem, potem nikitaja (?) z grilla, a na koniec skusiłam się, aczkolwiek nie jestem przekonana, czy to był dobry pomysł, na smażonego „kutasika” z nadzieniem mięsnym. Zapiłam to wszystko sporą ilością kwasu chlebowego, a w domu już „na wszelką okoliczność” podleczyłam się resztką soumy, i jest mi po prostu błogo.

Wczoraj przyszła druga owcza skóra i moje 4 zamówione lampy.

I niniejszym chciałabym przygotować Was na tę okoliczność, że przez najbliższe 15 lat, na każdej imprezie tudzież spotkaniu towarzyskim, MDP będzie wypominał mi kupno designerskiej lampy do gabinetu.

Bo przecież znajomy rzemieślnik mógłby mi zrobić podobną lampę za 80 PLN. A K. albo D mogłaby mi pomalować ją w takie ciapki.

Ojejku jejku.

Mogę mieć jedną designerską lampę, a co. A swoją drogą, lampa jest naprawdę fajna, dość minimalistyczna, delikatnie ozdobna i jednak inna, wyróżniająca się od marketowej oferty.

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s