All I wish for Christmas

Po wczorajszym poście odezwały się głosy oburzonych za podstępny cliffhanger.

Ojejku jejku 🙂

Kontynuuję zatem mą opowieść:

Głównie dzięki mojemu tacie pozbyliśmy się uschłych / dziko rosnących / pnących się bujnie (niepotrzebne skreślić) chaszczy w moim ogrodzie. Ha, „pozbyliśmy się” nie było w tamtym momencie odpowiednim określeniem. Owszem, krzaczory zostały wyrwane, wykopane, a ziemia wykarczowana, ale po pracach ogrodowych pozostała nam malownicza… góra zielonego śmiecia. Hałda o wymiarach w przybliżeniu dł. 15m x szer. 2m x wys. 80cm. Za wywiezienie której lokalny zakład usług komunalnych zażyczył sobie opłatę w wysokości 50 zł netto za 1m3, obejmującą podstawienie i wywiezienie kontenera na odpady. Pobieżne przeliczenie wysokości należnej opłaty przyprawiło mnie o szybsze bicie serca. Przypomniałam sobie, że sąsiad na końcu ulicy posiada wypożyczalnię przyczep, zaczęłam więc rozpytywać znajomych, kto posiada auto z hakiem i mógłby posłużyć nam za kierowcę. Jak na złość, dziś haków nikt prawie nie posiada. W końcu wygooglałam dwie lokalne firmy transportowe i tak wczoraj pojawił się u nas przemiły starszy pan z ciężarówką, załadowaliśmy haszcze na samochód i wywieźliśmy do odpowiedniego punktu. W którym, nawiasem mówiąc, za przyjęcie odpadów nie pobrano od nas, jako mieszkańców gminy, żadnej opłaty.

Teraz ogród wydaje się taki przestronny…

Jako że pogoda dopisała i z chaszczami uporaliśmy się wręcz w ekspresowym tempie, postanowiłam zaciągnąć MDP do galerii meblowej. Miałam upatrzone meble od pewnego producenta, i byłam ciekawa, jak prezentują się na ekspozycji, ponieważ zdjęcia przedstawione na stronie internetowej były w koszmarnej rozdzielczości (piksele, ach te piksele). Przebiegliśmy truchtem jedną część galerii, i nie znalazłszy szukanego salonu, dla żartu zaciągnęłam MDP do innej, bardziej ekskluziw części. MDP wpadła w oko drewniana rustykalna szafa w stylu podobno kolonialnym, w jego mniemaniu zaś raczej w stylu średniowiecznej sali tortur, więc szybko wdał się w dyskusję ze sprzedawcą i wspólnie dywagowali nad możliwościami zamknięcia w niej dzieci. Hm.

Ostatecznie znaleźliśmy „mój” salon meblowy. Na ekspozycji nie było jednak żadnych mebli do salonu, sprzedawca poczęstował mnie katalogiem firmy, którego jakość pozostawia wiele do życzenia. Zdjęcia te same jak na stronie internetowej, piksele i kiepski design straszą z każdej strony. Profesjonalizm grafika poraża.

W tym miejscu pozwolę sobie na małą dygresję. Ciężko znaleźć jakieś ładne meble. Obejrzałam kilkadziesiąt stron producentów mebli i osób/firm sprzedających używane antyczne meble. Antyki, mimo iż urokliwe, są często przeładowane zdobieniami, z kolei meble nowoczesne są zbyt geometryczne, mówiąc bez ogródek: to zwykłe klocki. Chyba każdy producent mebli ma klocki w swojej ofercie. Klocki mają to do siebie, że są, no, klockowate, bez polotu, bez uroku, po prostu są. Co kto lubi zresztą.

A meble, swoją drogą, kupiłam. Znaczy się: zamówiłam. Ale u innego producenta. I będą przed Gwiazdką!

Podobno.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s