Kosztowna ma prawo być biżuteria, odzież, kaprysy, ale, na litość boską, przecież nie chłop! (Ani tym bardziej to)

Nasłała ją na mnie moja J.

Jestem jednak zdecydowanie zbyt grzeczna (Ba, ostatnio K. powiedziała mi wprost, że czas popracować nad asertywnością), żeby kogoś spławić tak od razu. Dodatkowo zadziałał sprawdzony mechanizm, czytaj: wiedziona pewną dozą ciekawości, ustaliłam termin spotkania.

Umówionego dnia wieczorem zadzwonił dzwonek. Przed furtką stała sympatycznie wyglądająca kobieta taszcząca pod pachami wielkie pudła. Zasiedliśmy w salono-jadalni gawędząc sobie przy herbacie i kolacji. W pewnym momencie pani X sięgnęła po jedno z pudeł i z miną chytrego kota położyła je na stole. Zawierało ono kilkanaście ściereczek o różnej fakturze i kolorach. Ściereczki jak ściereczki, pomyślałam. Czym mogłyby mnie zaskoczyć?

Pani X rozłożyła je niczym wachlarz na stole, by po standardowym przedstawieniu firmy i przełomowej, nowatorskiej technologii, zacząć tłumaczyć, do czego służą poszczególne produkty.

Zdezorientowała mnie ilość ściereczek. Zapewne po kilkukrotnym stosowaniu wprawna pani domu biegle opanuje, której ściereczki należy używać w jakiej sytuacji, jednak przy tak dużym natłoku informacji moje uczucia oscylowały pomiędzy lekką paniką, zamętem i próbą ogarnięcia tego wszystkiego. Odetchnęłam z ulgą, dostrzegłszy małą książeczkę z instrukcją obsługi i kolorowymi zdjęciami każdego produktu.

Po chwili do kolekcji dołączyły mopy. A właściwie jeden, z kilkoma nakładkami w zależności od rodzaju podłogi i celu, do którego chcemy użyć mopa.

Po teorii przyszedł czas na praktykę. Pani X kazała zaprowadzić się do kuchni, gdzie owymi ściereczkami, bez zastosowania detergentów, tylko przy użyciu wody i cytryny, wyczyściła mi: płytę grzewczą, zlewozmywak z kranem, straszliwie zatłuszczoną przez poprzednich właścicieli szybę piekarnika oraz patelnię po smażeniu. Z kolei w łazience zniknęło trochę kamienia z kabiny prysznicowej i rączki natryskowej, których to nacieków nie mogłam się pozbyć, odkąd zakupiłam dom. Jak już wielokrotnie sarkałam w tym temacie, podejrzewam, że do kwestii czystości w domu wcześniej podchodzono tu wyjątkowo liberalnie.

MDP zainteresowały przede wszystkim szczegóły dotyczące zastosowanej w produkcji technologii, do tego stopnia, że zasypał prezenterkę podchwytliwymi pytaniami, a następnie przytachał swój lekko zardzewiały sprzęt i podetknął pani X do wyczyszczenia. Cwaniak.

Przyznam, że byłam niezwykle zaskoczona skutecznością radzenia sobie z tak różnorakim brudem przez niepozornie wyglądające ściereczki. Inną kwestią jest, czy rzeczywiście są odpowiednie na przykład do mycia naczyń czy szorowania ubikacji. Po reklamach w TV (której nie mam, ale w gościach nadrabiam zaległości) przed oczami mam straszne dzikie hordy zielonych bakterii o wykrzywionych złośliwością gębach, które podstępnie czyhają na moją osobę. Kawałek szmatki i woda nie wydaje mi się być godnym przeciwnikiem takiego wroga.

Ale, napomnicie, do konkretów przejdźże, miast rozwodzić się nad tematami pobocznymi. Cenę owej przyjemności znać chcemy.

Cena, tak. Zgodnie z otrzymaną instrukcją pt. „Jak uprzedzić znajomych o pokazie czyścików” informuję, że „ceny są różne”. I oficjalnie oświadczam, że niniejszym mianuję to zdanie największym niedopowiedzeniem roku.

(- jakkolwiek źle nie brzmi „understatement of the year” przetłumaczone na j. polski)

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s